sobota, 23 lutego 2013

CB radio - czy warto je mieć?

CB radio - czy warto je mieć?

Autorem artykułu jest Waldek Borkowski


Od jakiegoś czasu CB radia zagościły w naszych samochodach. Z chwilą, gdy szanowna Policja dysponuje coraz to nowszym sprzętem, CB radia stają się bardziej popularne.

Kierowcy TIR-ów, zwani potocznie dużymi mobilami, wiodą prym w użytkowaniu CB.
Cóż to za TIR-owiec bez radyjka? Ci panowie są prawie uzależnieni od tego sprzętu i nadają niemalże całą dobę.
Trzeba im przyznać, że posiadają sprzęt wysokiej jakości, doskonale orientują się w terenie i z półapu kabiny ciężarówki oraz niewielkiej prędkości (w porywach 96 km/h) są w stanie zaobserwować wszystko, co dzieje się na przemierzanym odcinku drogi i poinformować nas, co się na nim dzieje. Niestety, niektórzy z nich nie panują nad swoimi wypowiedziami i w głośniku naszego radia możemy usłyszeć słowotok wulgaryzmów  i niemiłe przepychanki.
Od chwili zakupu CB radia moje podróżowanie samochodem nabrało innego wymiaru. Na początek musiałem nauczyć się obsługi tego ustrojstwa i metodą prób i błędów w niedługim czasie opanowałem obsługę CB.
Jeżeli chodzi  o komunikację między współużytkownikami, wystarczy kilka dni, aby zacząć posługiwać się drogowym grypsem. Antena na dach, odpalamy CB radio, i w drogę.
Radia mają zasięg około 15 km, a więc co jakiś czas wypadałoby zapytać, co się dzieje na trasie, którą pokonujemy.
Po usłyszeniu odpowiedzi wypada podziękować i odwzajemnić się informacją o odcinku drogi, który mamy już za sobą.
Z reguły bywa tak, że kierowcy komunikują się między sobą, a my słyszymy ich wypowiedzi. Oczywiście w tej sytuacji wsłuchujemy się w komunikaty i dla dobra ogółu wstrzymajmy się od komentarzy., bo przez przypadek możemy wywołać wojnę w eterze.
Należy pamiętać, że słyszy nas adresat i wielu innych użytkowników znajdujących się w zasięgu naszego radia. Mogą zdarzyć się sytuacje, że ktoś potrzebuje pomocy lub nadaje pilny komunikat. W związku z powyższym nie blokujemy kanału nr 19, zmieniamy kanał na inny, na przykład na kanał numer 21, informujemy o tym naszego rozmówcę i możemy rozmawiać do bólu, nikomu nie wadząc.
Jeżeli jesteś już zdecydowany na zakup nowego CB radia, pamiętaj o jednym: nie kupujemy sprzętu NO NAME. Warto odwiedzić autoryzowane punkty sprzedaży, gdzie fachowcy dobiorą Ci sprzęt zgodny z Twoimi oczekiwaniami.
Radia, które są sprzedawane w sieciach sklepów spożywczych, radzę sobie odpuścić. Jakość tego sprzętu może skutecznie obrzydzić nabywcę do użytkowania. Takie radia potocznie zwane są "szumofonami" i nic w tym dziwnego, skoro w głośniku oprócz niewyraźnego komunikatu słychać trzaski, rzężenie, i szumy, które mogą doprowadzić kierującego do furii.
Dobra antena stanowi kolejny element, który niewątpliwie ma wpływ na jakość czystego odbioru i nadawania.
Podsumowując, radio i antenę kupujemy w profesjonalnych punktach sprzedaży lub w obecności osoby, która jest zorientowana w temacie CB.
Należy pamiętać o zestrojeniu anteny z radiem, w celu uzyskania jak najlepszych parametrów pracy naszego sprzętu.
Życzę udanych zakupów, szerokości i przyczepności.

---

Pozdrawiam,
Valdibor
autofani.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy jazda na gazie jest dużo tańsza od benzyny ?

Czy jazda na gazie jest dużo tańsza od benzyny ?

Autorem artykułu jest Waldemar Nowakowski


Coraz więcej osób liczy swoje pieniądze. Coraz więcej osób montuje instalacje gazowe w samochodzi.Coraz więcej osób nie zameiniłoby już NIGDY diesla na auto jeżdzące na gaz.

Jeśli posiadacie samochód jeżdzący na gaz denerwują Was pewnie wysokie ceny benzyny w ostatnim okresie. Dziś przejechanie 100 km samochodem palącym średnio 8 litrów benzyny na 100 km kosztuje około 35 zotych! Gaz w aucie kojarzy się ze starymi autami, ciągłymi problemami itp. Nie musi tak być! Nowoczesne instalacje gazowe zapewniają taką samą moc na LPG jak na benzynie, nie są dziś aż tak drogie. Zobacz cennik instalacji LPG do Twojego auta! Dodatkowo samochód jest bardziej ekologiczny, przy dobrej instalacji LPG kultura pracy nie pogarsza się a cena 100 km w powyższym przypadku spada do 22 zł na 100 km. Oznacza to że przyjeżdżając 100 km oszczędzamy 13 zł! Jeśli rocznie pokonujemy 15 000 km oznacza to rocznie oszczędność 2250 zł. Po 5-ciu latach jazdy na gazie oszczędzamy ponad 10 000 pln. Nie trzeba wielkiej matematyki, aby policzyć sobie samemu zwrot inwestycji montażu instalacji gazowych. W powyższym przykładzie podaliśmy wyliczenia tylko dla 15 000km, a co by się stało, gdybyśmy jeżdzili ok. 30 000 km lub więcej... Zwrot inwestycji mielibyśmy po około 2 latach. A oszczędności z tego tytułu moglibyśmy przekazać żonie lub mężowi na nowy telewizor, pralkę, wycieczkę do ciepłych krajów lub inne potrzebne rzeczy.

Instalacje gazowe to przyszłość motoryzacji w kierunku ekonomii jazdy. Każdy kto będzie chciał jeździć tanio, to zakupi auto z napędem hybrydowym (do dnia dzisiejszego strasznie drogi) lub zamontuje gaz (najlepiej renomowanych marek)

---

qsc.auto

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 14 lutego 2013

Nowoczesny warsztat samochodowy - czyli jaki?

Nowoczesny warsztat samochodowy - czyli jaki?

Autorem artykułu jest T.SZ.


Współczesne centra serwisowo-diagnostyczne pojazdów zapewniają już nie tylko pełną mechanikę i elektromechanikę samochodową. Dzięki specjalistycznemu wyposażeniu są to niemal laboratoria, przypominające bardziej wnętrza statków kosmicznych, jakie znamy z filmów, niż dawne warsztaty samochodowe.

Najbardziej cenione samochodowe centra serwisowe wiedzą, że muszą wciąż poszerzać ofertę, by sprostać wymaganiom klientów. Dlatego też wszelkie przeglądy i diagnostykę wykonują wykwalifikowani fachowcy przy pomocy odpowiednio zaprogramowanych komputerów. Autami najnowszej generacji można się odpowiednio zająć, jedynie używając najbardziej innowacyjnych rozwiązań. Z tej też przyczyny wiele firm naprawczych inwestuje w stworzenie profesjonalnych laboratoriów diagnostycznych. Używa się w nich licznych specjalistycznych testerów i symulatorów, co pozwala na szybką lokalizację i naprawę wszelkich usterek, zwłaszcza w delikatnych i skomplikowanych układach elektrycznych. Pełne zautomatyzowanie procesów diagnostycznych i naprawczych pozwala także na obniżenie kosztów naprawy i wielu przypadkach pozwala uniknąć niepotrzebnego dochodzenia przyczyn awarii i zakupu zbędnych części. Kierowcy bardzo sobie cenią komfort i niezawodność skomputeryzowanych serwisów.

serwis samochodowy

Wulkanizacja w nowoczesnym wydaniu

Coraz częściej samochodowe centra serwisowe zapewniają, oprócz zwykłej wymiany opon na zimowe lub letnie, także ich całoroczną kontrolę i diagnostykę. Sprzęt najnowszej generacji umożliwia szybką i sprawną naprawę oraz zmianę opon w różnych modelach aut, nie tylko w osobowych, ale także w dostawczych. Wymiana opon w dobrym i wszechstronnym serwisie wiąże się także z fachowym doradztwem i pośrednictwem w zakupie nowego ogumienia w korzystnej cenie. Dla wygody klientów centra motoryzacyjne przygotowują także specjalne pomieszczenia, w których można przechować opony do następnego sezonu. Odpowiednie warunki, w tym kontrolowana wilgotność i temperatura, dają pewność bezpieczeństwa użytkowania tak przechowywanego ogumienia.

Komputerowe ustawianie zbieżności

Użycie komputerów i specjalnych kamer do ustawiania zbieżności kół samochodowych jest prawdziwym przełomem w tej dziedzinie. Dzięki zaawansowanej metodzie trójwymiarowego obrazowania, pomiary zajmują znacznie mniej czasu i są dokładniejsze. Można się o tym przekonać, obserwując ich przebieg na ekranie komputera, który ukazuje jednocześnie wszystkie parametry pomiaru. Wykorzystywana tu geometria 3D umożliwia dokładny pomiar wszystkich pionowych i poziomych kątów, rozstawu kół i osi oraz obwodu kół. Czynność, będąca dawniej czasochłonnym procesem, dziś zajmuje kilka minut i dzięki użyciu zaawansowanego sprzętu komputerowego i specjalistycznych kamer o wysokiej rozdzielczości, nie wymaga ani dużej przestrzeni, ani nawet podnoszenia auta.

diagnostyka pojazdowa

Coraz bardziej zautomatyzowane centra serwisowo-diagnostyczne umożliwiają jeszcze lepsze i dokładniejsze usługi, zapewniając kierowcom pełny komfort i bezpieczeństwo jazdy. Precyzyjne, komputerowe wykonywanie wszelkich badań i pomiarów daje klientom pewność, że w pełni panują nad wszystkim, co dotyczy ich auta.

---

Kompleksowe usługi wulkanizacyjne to jedna ze specjalności samochodowego serwisu diagnostyczno-naprawczego Auto Centrum Baranowski w Poznaniu.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Człowiek a samochód – analiza przypadku

Człowiek a samochód – analiza przypadku

Autorem artykułu jest Henry Green


Każdy człowiek wychowujący się w tzw. „cywilizowanym” świecie przechodzi przez kilka etapów w swoim życiu, nawet jeśli chodzi o kontakt z samochodami. Lubi, kocha, szanuje, nie chce, twierdzi, że nie potrzebuje etc. Ciekawe co mogłoby wyjść, gdyby pokusić się o krótką analizę takich poszczególnych etapów...

„Nieświadomy pasażer”

Pierwszy etap następuje bardzo wcześnie. Można wręcz rzec, że niemalże od urodzenia mamy kontakt z samochodami, niektórzy się wręcz w nich urodzili! Wtedy ze względu na całe mnóstwo bodźców, z jakimi zderza się bez przerwy mała istota, niezbyt raczej jesteśmy świadomi tego, co się z nami dzieje, oraz jak wielkim cudem techniki jest pojazd, jakim się właśnie poruszamy z zastraszającą jak na niemowlaka prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Człowiek, który nie może się samodzielnie poruszać przemierza dziesiątki kilometrów w czasie, jaki wystarcza mu zaledwie na krótką drzemkę. I nawet nie potrafi tego docenić.

„Poszukiwacz przygód”/”Zielono mi”

W następnym etapie mały człowiek staje się już zdecydowanie bardziej świadomy otaczającego go świata, a więc dostrzega znacznie więcej aspektów zwykłej jazdy samochodem. O ile do krótkich przejażdżek rano i wieczorem, odbywanych na tylnym siedzeniu i najczęściej w foteliku szybko można przywyknąć, tak dłuższe i nieco monotonne wyjazdy stają się pretekstem do dokładnego buszowania w samochodzie – z nudów lub zwykłej chęci. Sprawdzona zostanie każda szuflada i zakamarek, a te, którym uda się uniknąć przeszukania ujawnią swoją zawartość poprzez niekończące się pytania zadawane rodzicom, zastanawiającym się, czy to aby na pewno tak dobrze, że ich pociecha jest taka żywa i ciekawska. Bo oczywiście na tym etapie lubi ujawniać się niechęć do podróżowania samochodem zwana chorobą lokomocyjną. Takie dziecko przynajmniej nie będzie zainteresowane eksplorowaniem zawartości samochodu od środka, ale też niezbędne stają się postoje, które zdają się trwać w nieskończoność i zdarzać się co pięć minut.

„Stary, gdzie moja bryka?”/”Poszukiwacz szoferów”

Nastolatki w samochodzie stają się spokojniejsze, czekają tylko na możliwość, aż sami zdadzą ukochane prawko i siądą za kółkiem. Przynajmniej spora ich część. Wraz ze zdanym egzaminem, po wielu obawach rodziców i przekleństwach zatroskanego ojca, który chciał pomóc synowi w nauce jazdy, na twarzach wielu młodych ludzi pojawia się wyraz oczekiwania na Pierwszy Samochód. Jedni pożyczają w nieskończoność pojazdy swoich rodziców, a ci w końcu kupują im własny dla świętego spokoju, inni sumiennie pracują na swoją pierwszą „brykę”. W tym czasie tworzy się także inny typ – osoba, która z jakichś względów postanowiła nie podchodzić jeszcze do egzaminu na prawo jazdy i nieudolnie się wdzięcząc bez żadnych skrupułów wykorzystuje nowych kierowców, jakimi nagle stają się koledzy i koleżanki.

„Wolny jeździec”

To określenie może mieć całe mnóstwo znaczeń. I bardzo dobrze, bo ten etap staje się już najbardziej różnorodny. Może oznaczać człowieka, który nauczył się jeździć tak ostrożnie, że ledwo można zaobserwować jego ruch. Ale „wolnym jeźdźcem” jest też człowiek niezależny, z własnym samochodem kupionym na raty, których spłata potrwa wieki, chociaż to go nie martwi. Może szusować bez problemu, wystawić łokieć za okno w kalifornijski m stylu i zabierać tych autostopowiczów, jakich sobie wybierze. Oni także mogą być swego rodzaju „wolnymi jeźdźcami”, którzy łapią każdą nadarzającą się okazję na transport!

Ale koniec końców i tak często „najwolniejszym jeźdźcem” zostaje człowiek, który postanowił zaufać komunikacji miejskiej...

---

tłumiki warszawa

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 27 stycznia 2013

Tanie skutery – czy warto kupować?

Tanie skutery – czy warto kupować?

Autorem artykułu jest Adam Smoleński


Zapewne wielu młodych ludzi zastanawia się nad zakupem pierwszego w swoim życiu skutera. Przeważnie młody człowiek ma ograniczony budżet i nie może sobie pozwolić na zakup drogiego i markowego. Dziś poruszę temat, czy tak naprawdę warto wydać mniej pieniędzy i kupować bardzo popularne w naszym kraju tanie skutery?

Nowy czy używany?

Nowy z Chin, czy używany z Europy? Mogę tutaj śmiało odwołać się do tematyki samochodów, ponieważ podobna jest sytuacja. Chętniej kupujemy modele, które dobrze są nam znane i budzą zaufanie, pochodzące z krajów europejskich, niż mało znane z krajów azjatyckich.  Ale czy tanie skutery od "chińczyków" są gorsze? Moim zdaniem nie. Będzie lepszym wyborem zakup nowego skutera Zipp, niż kilkuletniego używanego markowego automatycznego motoroweru Peugeot. Dlaczego?   

Korzyści, czyli plusy nowych tanich skuterów

Z pozytywnych cech zakupu nowego skutera wymienię ten fakt, że pojazd jest przede wszystkim nie eksploatowany. Elementy takie jak silnik, tapicerka, rama, lakierowane części osłon itp. nie posiadają jakichkolwiek śladów używania, przez co nasz skuter reprezentuje się bardzo „elegancko”.  Nowy z salonu, to pewna gwarancja serwisowa średnio na 24 miesiące w sytuacji stwierdzenia ukrytych wad fabrycznych. Jeżeli od samej nowości będziemy należycie dbać o nasz jednoślad, możemy być przekonani, że posłuży nam wiele lat. W przypadku zakupu używanego skutera już nie. Pojazdy są przez wcześniejszych właścicieli bardzo mocno zniszczone przez dynamiczną jazdę, czyli mówiąc dosłownie psują się znacznie częściej. Widoczne rysy po upadkach, bardzo mocne zużyte elementy silnika, widoczna korozja przez niewłaściwą konserwacje to tylko niektóre możliwe poważne awarie.

Wady, czyli minusy

Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, że niska cena skuterów idzie w parze z jakością użytych materiałów przy produkcji. Tak, to prawda. Nagminne stosowanie elementów wykonanych z tworzyw sztucznych, zamiast metalowych to już codzienność. Na przykład, zbyt intensywna jazda przekłada się na częste drobne usterki. Tanie skutery nadają się tylko do codziennej jazdy po miejskich drogach. Jeśli myślimy o długich przejażdżkach poza miasto, rozważmy zakup markowego, w droższej cenie skutera o pojemności kwadratowej silnika w przedziale 50-150 cm.

Ogólne podsumowanie

Zanim podejmiemy decyzję o zakupie, musimy dokładnie przemyśleć, do jakich celów będziemy nasz pojazd wykorzystywać? Chcesz co weekend pokonywać setki kilometrów zwiedzając różne miejsca naszej pięknej polski? Tanie modele skuterów nie nadają się do takiej jazdy turystycznej. Jeżeli ma to być tylko jazda miejska (np. do szkoły, pracy, na zakupy itp.) to jak najbardziej tańszy skuter spełni nasze oczekiwania. Pamiętajmy, że należycie dbając o skuter od samej nowości, wiernie będzie służył wiele lat.


---

Adam Smoleński

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Corvetta Stingray - Chevrolet odświeża staruszka

Corvetta Stingray - Chevrolet odświeża staruszka

Autorem artykułu jest Tomasz Jeż


Trudno znaleźć osobę, która nie słyszałaby o Chevrolecie Corvette. Krążownik amerykańskich szos zdobył sobie miejsce w annałach historii. Nie wszyscy jednak wiedzą, że historia ta trwa już równo sześćdziesiąt lat.

Początkowa wersja Corvetty zjechała bowiem z linii produkcyjnych już osiem lat po wojnie, w 1953 roku. Ekskluzywny samochód mieścił tylko kierowcę i pasażera. Napędzany był niespełna czterolitrowym silnikiem o mocy przekraczającej 160 koni mechanicznych. Może się to wydawać mało, ale już wkrótce, moc wzrosła do niemal 220 koni mechanicznych. W następnej dekadzie na rynku pojawił się następca. Odświeżona wersja flagowego wozu General Motors została nazwana Sting Ray. Producenci zrezygnowali z najcięższych detali, co dało szansę na poprawę osiągów. Dodatkowo, wóz dostał mocniejszy, niemal 320-konny motor. Wraz z upływem czasu silniki niechybnie by rosły, gdyby nie to, że w połowie lat 70-tych rząd amerykański zaaprobował restrykcyjne przepisy dotyczące ochrony środowiska. Producenci zostali poinstruowani o konieczności zmniejszenia silników. W ten sposób moc Corvetty zmniejszyła się z około trzystu dwudziestu do 180 koni mechanicznych. Dodatkowo pogarszała się sytuacja na rynku paliwowym. Ceny benzyny wystrzeliły w górę. Mówiąc krótko: USA lat 70-tych to nie był dobry kraj dla sportowych samochodów.

corvetta

Kolejne dziesięciolecie to punkt kulminacyjny popularności ekskluzywnego Chevroleta. Corvetta otrzymała nowy kształt i wróciła do większych mocy. A dzięki telewizji samochód zaczął stawać się ikoną kultury popularnej. Czarną – w dodatku mówiącą - Corvettą poruszał się między innymi nieznany wówczas aktor David Hasselhof.

Po siedmiu tłustych, nadeszły chude lata i w kolejnych dwóch dziesięcioleciach wóz odchodził stopniowo do lamusa. Powodem tej sytuacji było zalanie rynku przez ekskluzywne samochody z Dalekiego Wschodu; zwłaszcza Japonii i Korei. Jednak nic straconego. W 2014 roku w salonach będzie do kupienia kolejna, już siódma odsłona sportowego Chevroleta. General Motors podjął decyzję o powrocie do legendarnej nazwy Corvetta Stingray. Twórcy odnowili wygląd samochodu i wykorzystali w nim mnóstwo nowości technologicznych.

- Chcę widzieć nową Corvettę Stingray na plakacie w pokoju każdego dzieciaka w tym kraju – odgrażał się ostatnio jeden z dyrektorów Chevroleta. I wygląda na to, że słowo może stać się ciałem. General Motors tak samo jak trzy dekady temu, postawił na promocję. Z tą różnicą, iż autem nie jeździ już przejrzały gwiazdor David Hasselhof. Za kierownicą może usiąść każdy dzieciak. A przynajmniej każdy, który zainstalował na swoim komputerze jedną z popularnych gier wyścigowych.

---

ekskluzywni.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 25 stycznia 2013

Historia rekordów prędkości w pigułce

Historia rekordów prędkości w pigułce

Autorem artykułu jest GW6015


Pogoń za prędkością towarzyszyła ludzkości niemal od samego początku. Z tekstu dowiecie się, jakie były pierwsze rekordy prędkości, a także jak zmeniała się technologia produkcji samochodów, tak by były one jeszcze szybsze i doskonalsze.

Współzawodnictwo jest wpisane w naszą naturę. Ludzie współzawodniczyli od zawsze, zaczynając od względów kobiet, na rywalizacji olimpijskiej kończąc. Dopiero wynalazek niemieckiego inżyniera Karla Bezna przeniósł rywalizację na zupełnie inny poziom. W XVIII wieku ówcześni naukowcy twierdzili, że człowiek nie da rady wytrzymać prędkości wyższej niż 40 km/h. Życie jednak bardzo szybko zweryfikowało tę teorię, bo już 14 lat po wynalezieniu pierwszego automobilu rekord prędkości ustanowił Francuz Gaston de Chasseloup-Laubat, pędząc swoim pojazdem nieco ponad 60 km/h. Jego rekord został bardzo szybko pobity przez belgijskiego kierowcę wyścigowego Camille' Jantzy, który „wycisnął” ze swojego pojazdu 66 km/h.

 

W kolejnych latach rywalizacja panów przybierała coraz większych rumieńców, każdy z nich chciał pokonać tę magiczną barierę 100 km/h. Pierwszy był Belg, który rozpędził automobil o nazwie "La Jamais Contente" do prędkości 105 km/h. W XX rozpętało się prawdziwe szaleństwo bicia rekordów, w ciągu pierwszych czterech lat rekord bito wiele razy, aż pękła kolejna granica, tym razem było to 100 mil/h(ok 160km/h).

 

Do końca pierwszej dekady XX w. udało się uzyskać wynik 200 km/h. Dokonał tego Victor Hemery w samochodzie marki Blitzen-Benz. Kolejne lata nauczyły inżynierów, że nie tylko moc ma znaczenie w biciu rekordów prędkości, równie ważna jest aerodynamika. Samochód o opływowości pudła po telewizorze nie ma prawa pojechać szybko. Tuż przed II Wojną Światową Brytyjczyk John Cobb zbliżył się do niebotycznej prędkości blisko 600 km/h. Gdy inżynierowie wpadli na szalony pomysł, by w pojeździe poruszającym się po lądzie zamontować silnik odrzutowy, entuzjaści prędkości marzyli, by pokonać 1000 km/h. Na ten rekord trzeba było jednak trochę poczekać, bowiem osiągnięto go dopiero na początku lat 80.

 

Obecny rekord ustanowiony w 1997 roku przez Andy'ego Greena wynosi 1227 km/h. Chociaż od ostatniej udanej próby minęło już ponad 15 lat, nikomu nie udało się pobić wyczynu Greena. Przyczyn jest wiele, chociaż główną, jak to bywa zwykle w takich sytuacjach, są pieniądze. Trochę szkoda, ale może znajdzie się jeszcze jakiś szaleniec, dla którego pasja oraz chęć zapisania się w historii będzie ważniejsza niż pieniądze na koncie.

---

Głodni wiedzy chcemy wiedzieć więcej

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl