środa, 27 marca 2013

Bagażniki na dach i nie tylko

Przewożenie roweru autem nie należy do prostych zadań. Aby go bezpiecznie transportować, lepiej odpowiednio się do tego przygotować. I nastawić psychicznie na uszczuplenie portfela.


Bardzo często i ochoczo porywamy jednoślady ze sobą, gdziekolwiek nie jedziemy. Aktywna forma spędzania czasu jest bardzo modna i dobrze wpływa na nasze zdrowie. Nie bez powodu sieć dróg rowerowych stale się rozrasta. Są po to, żeby je wykorzystać.

Przewiezienie jednego czy dwóch rowerów przy takiej samej liczbie osób w samochodzie nie powinno stwarzać żadnego problemu. Jeśli jednak okazuje się, że potrzeba wziąć więcej jednośladów, powstaje jednak problem. Jak go rozwiązać? Jest kilka sposobów na to.

 

Brak miejsca? Żaden problem!

Brak miejsca w samochodzie wcale nie oznacza, że należy zrezygnować z rowerów. Na rynku dostępne są bagażniki rowerowe do auta, które powinny ułatwić sprawę. Jest kilka typów bagażników, dlatego warto dobrać taki, aby spełniał wszystkie preferencje kupującego.

Oprócz samych preferencji, o kupnie odpowiedniego bagażnika decyduje także suma środków, które chcemy przeznaczyć na jego zakup. Dobre i solidnie wykonane bagażniki kosztują nawet parę tysięcy złotych.

 

Rowery na dach

Jedną z możliwości przewożenia rowerów jest umieszczenie ich na dachu auta. Bagażniki rowerowe umieszczone na dachu są najprostszym rozwiązaniem. W zależności od jakości, można je już nabyć za kilkadziesiąt złotych.

Jednak należy pamiętać, że cena nie idzie w parze z solidnym wykonaniem konstrukcji takich bagażników. Dlatego lepiej zagryźć zęby i wydać trochę więcej. W tym przypadku sprawdza się korelacja ceny z jakością.

Należy pamiętać, że takie rozwiązanie ma również swoje minusy. Każdy samochód ma określoną nośność i nie należy jej przekraczać.

Innym minusem jest także to, że zwiększa się także wysokość samochodu, co może czasami uniemożliwiać wjazd w niektóre miejsca, np. parkingi podziemne.

 

Nie wszystkie do tyłu

Inną opcją jest zamontowanie bagażników rowerowych z tyłu samochodu. Nie zawsze jednak te konstrukcje są uniwersalne na tyle, aby pasowały do każdego modelu auta. Decydując się na tego typu bagażnik, lepiej podpytać sprzedawcę, czy dana konstrukcja będzie pasować do modelu auta.

Co więcej, należy mieć na uwadze, że bagażniki umieszczone z tyłu mogą przesłaniać światła czy tablice rejestracyjne. Dlatego wcześniej należy sprawdzić, czy nie ograniczają widoczności pojazdu na drodze.

 

Rower na platformie

Można także zamontować w samochodzie specjalną platformę, na której będą umieszczone jednoślady. Jednak od razu rzuca się w oczy nieporęczność takiego rozwiązania, ponieważ trzeba zainstalować hak, a następnie platformę. Wiąże się to też z kosztami, jakie trzeba ponieść. Lepiej także sprawdzić, czy taka konstrukcja pozwoli na otwieranie bagażnika samochodu.

Wybór, który bagażnik rowerowy sprawdzi się najlepiej w samochodzie, zależy od jego typu. Niektóre z nich są przystosowane jedynie do modeli typu hatchback, inne zaś są uniwersalne. Niemała rolę odgrywa tu także cena, która jest odzwierciedleniem jakości konstrukcji.


Przedrukowano z artelis.pl

Honda Type-R

Wszystko zaczęło się od modelu NSX, który zadebiutował w 1990 roku. Nazywany był jedynym prawdziwym supersamochodem Japonii. Łączył ze sobą dwa światy. Z jednej strony wyczynowe podzespoły, wyrafinowane materiały, silnik umieszczony centralnie i osiągi mogące zawstydzić elitę z Europy...


...z drugiej zaś jeździło się nim niezwykle przyjemnie i komfortowo na co dzień. Lekki, świetnie wyważony, zwinny niczym osa i zaprojektowany tak, aby przetrwać minimum 20 lat bezawaryjnej jazdy. To cechy niezwykłe nawet w obecnych czasach.

Dla tych klientów, którzy nie bali się obicia kręgosłupa i nie uznawali żadnych kompromisów, Honda stworzyła hardcorową wersję tego modelu. W 1992 roku narodził się NSX Type-R, którego naturalnym środowiskiem był tor wyścigowy. Koncepcja polegała na zbudowaniu auta wyczynowego, którego jedynymi zbędnymi elementami były tablice rejestracyjne. Wyrzucono wszystko, bez czego kierowca mógł prowadzić, a ciężkie elementy zastąpiono lekkimi odpowiednikami. Pozbyto się wygłuszenia, radia, klimatyzacji, kontroli trakcji, części elektryki i koła zapasowego. Skórzane fotele zastąpiono lekkimi Recaro, wykonanymi z włókien węglowych specjalnie dla Hondy. Kute felgi Enkei i opony Potenza RE010 również zaprojektowano wyłącznie dla tego modelu. Usztywniono nadwozie oraz zawieszenie, aby poprawić czucie auta podczas ostrej jazdy. Silnik poza kilkoma elementami wykonanymi z tytanu pozostał bez zmian. Tak samo jak przełożenia skrzyni biegów - poza głównym, które skrócono o 5%, polepszając przyspieszenie. Dzięki niskiej masie i fantastycznemu wyważeniu NSX Type-R zmiótł konkurencję nie tylko z Kraju Kwitnącej Wiśni. Centralnie umieszczony silnik powodował, że mógł zakręcać ciaśniej i katapultować na wyjściu z łuku jak z procy.

Kolor Championship White i czerwone emblematy stały się znakiem rozpoznawczym najbardziej dzikich modeli Hondy. Kolejną torową zabawką była Integra Type-R, która uciekła z zakładu dla obłąkanych w 1995 roku. Skierowana do mniej zamożnych entuzjastów sportowej jazdy, posiadała tego samego ducha walki co szalona wersja NSX. Mimo przedniego napędu, Integra Type-R dawała ogromne pokłady frajdy. Balans auta był fenomenalny. Przyczynił się do tego szereg modyfikacji, jakim poddano model SiR. W silniku zmieniono praktycznie wszystko. Składany i dopieszczany ręcznie przypominał jednostki, które napędzały samochody wyścigowe. Użyte do jego produkcji materiały zaczerpnięto z rozwiązań stricte wyczynowych. Całej listy modyfikacji nie sposób wymienić. Usztywniono i wzmocniono nadwozie, część elementów wyrzucono lub zastąpiono lżejszymi. Drastycznie zmieniono nastawy zawieszenia, dodano stabilizatory, powiększono średnice rur wydechowych i dolotowych oraz skrócono przełożenia skrzyni biegów. Zadbano o każdy szczegół. Akumulator był mniejszy, lżejszy i umieszczony przy ścianie grodziowej po stronie pasażera, aby rozkład mas był jak najlepszy. Skupiono się na tym, aby maksymalnie odciążyć przód i tył pojazdu. Projektanci chcieli jak najbardziej zbliżyć się do neutralnego wyważenia modelu NSX. Bez wątpienia udało im się. Integra prowadziła się zjawiskowo do tego stopnia, że wszystkie inne przednionapędowe auta schowały się ze wstydu. Wygląd deski rozdzielczej również inspirowany był kokpitem NSX Type-R, bez zbędnych pierdół i fajerwerków. Wisienką na torcie były znakomite fotele Recaro i charakterystyczna dla Type-R tytanowa gałka biegów, która mimo większej masy od aluminiowej pozwalała szybciej i pewniej wbijać poszczególne przełożenia. Dzięki tym zabiegom Integra Type-R była bezkonkurencyjna w swojej klasie. Odporny na przegrzanie wolnossący silnik sprawiał, że mogła rywalizować z dużo mocniejszymi autami, które po kilkunastu okrążeniach na torze zwyczajnie miały dość i zostawały daleko w tyle.

Trzecia Honda Type-R zadebiutowała w 1997 roku. Nadwozie i podwozie Civica tradycyjnie poddane zostało gruntownym modyfikacjom i diecie odchudzającej. Zastosowano rozwiązania, które sprawdziły się w przypadku Integry Type-R. Większość części zaprojektowano od nowa tak, aby wytrzymały brutalne traktowanie na torze. Chwalono rewelacyjne zawieszenie i układ kierowniczy. Niewielki silnik nie przeszkadzał w dobrej zabawie, o ile wskazówka obrotomierza nie spadała poniżej liczby 6500...


Przedrukowano z artelis.pl

piątek, 22 marca 2013

Historia japońskiej motoryzacji

Japonia to dla wielu kierowców kolebka motoryzacji. Od lat auta z tego kraju są uważane ze jedne z najbardziej dopracowanych samochodów, które jeżdżą po ulicach miast na całym świecie. Największą potęgą japońskich samochodów jest odważny design i wyjątkowe silniki, które miały dawać niesamowite odczucia z jazdy!


Mazda – marka znana na całym świecie 

Marka Mazda została założona w 1920 roku w Hiroszimie przez Jujiro Matsudę.  Początkowo miała zupełnie inną nazwę - Toyo Cork Kogyo i co ciekawe, zajmowała się produkcją obrabiarek. Pierwszymi pojazdami wyprodukowanymi przez tę firmę, a należy pamiętać, że był to rok 1931, były trzykołowe pojazdy, łączące elementy motocykla i samochodu o nazwie Mazda-go. Pojazdy te okazały się strzałem w dziesiątkę i rozpoczęto eksport tych małych samochodzików do Chin. Dopiero w roku 1934 firma oficjalnie zmieniła swoją nazwę na MAZDA, wtedy też przedstawiono nowe logo firmy. Z powodu wybuchu II wojny światowej prace nad prototypami nowych samochodów zostały wstrzymane.

Dopiero w roku 1960, po odbudowaniu fabryki (zniszczonej podczas wybuchu bomby atomowej), wznowiono prace i Mazda pokazała światu pierwszy w historii firmy, a zarazem przełomowy model samochodu osobowego o nazwie Mazda R360. Był to samochód typu coupe’, napędzany dwucylindrowym silnikiem o pojemności 356cm3 o mocy 16KM, chłodzony powietrzem. Ciekawostką jest, że od samego początku samochód ten dostępny był nie tylko z manualną skrzynią biegów, ale także z automatem.  Mazda, chcąc się wyróżnić na tle konkurencji, kupiła licencję i prowadziła prace nad innowacyjnym silnikiem rotacyjnym, zwanym silnikiem Wankla. Dzięki temu była pierwszą firmą, która produkowała w swojej fabryce trzy rodzaje silników: konwencjonalny – tłokowy, benzynowy, napędzany olejem napędowym oraz wspomniany wcześniej silnik rotacyjny. Na samochód wyposażony w taki silnik nie trzeba było długo czekać, bo już w roku 1967 na rynku pojawił się pierwszy samochód japońskiej marki z silnikiem rotacyjnym o nazwie Cosmo Sports 110S. Dzięki śmiałym posunięciom Mazda rozpoczęła eksport samochodów do Europy i do Stanów Zjednoczonych, czyniąc ogromny postęp technologiczny.

Przełomowe samochody Mazdy

W roku 1978 Mazda pokazała światu nowy wyznacznik samochodów sportowych, wypuszczając ze swojej fabryki nowiutkie RX-7. Nowa, sportowa Mazda była oczywiście wyposażona w silnik z wirującym tłokiem i była produkowana aż do roku 2002. RX-7 to rasowy sportowy samochód, uznawany w dzisiejszych czasach przez wielu kierowców za jeden z najlepszych super samochodów tamtej epoki. Warto również zaznaczyć, że Mazda - jako jedyny japoński producent samochodów, odniosła zwycięstwo w prestiżowym 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

Jednak nie tylko sportowe samochody przyczyniły się do przełomu w sprzedaży aut produkowanych w kraju kwitnącej wiśni. To właśnie kompaktowy samochód miejski - Mazda Familia GLC (znany bardziej jako Mazda 323), uratował koncern przed tragicznymi skutkami kryzysu paliwowego. Podniesienie sprzedaży spowodowało także wejście na rynek najbardziej popularnego na całym świecie modelu Capella, lepiej znanego jako Mazda 626. W roku 1989 Mazda przedstawiła światu kolejny przełomowy model MX-5, który do dziś jest jednym z najlepszych roadsterów w swojej klasie i zapewnił marce uznanie wśród kierowców na całym świecie.

Najnowsze modele Mazdy

Mazda nie przestała kontynuować długoletniej tradycji, produkując w dalszym ciągu samochody wyróżniające się na tle konkurencji. Od 2002 roku firma przyjęła nową filozofię tworzenia samochodów „zoom-zoom”. Marka wprowadza na rynek nie tylko nowoczesne generacje znanych już modeli, np. Mazda6, Mazda3, ale także daje do dyspozycji klientów zupełnie nowe samochody, takie jak Mazda2 czy przełomowy SUV Crossover CX-5 z technologią SKYACTIV. W najbliższym czasie (koniec 2012 roku) Mazda zaprezentuje najnowszą generację Mazdy6, która ma być przełomem w segmencie klasy wyższej-średniej.


Przedrukowano z artelis.pl

Kilka słów o zakupie używanych opon

W gronie kierowców dużym zainteresowaniem cieszą się opony używane. Ich zakup niewiele różni się od kupowania używanego samochodu. Mianowicie, jeżeli nie jesteśmy obeznani w temacie, warto poradzić się wcześniej osoby doświadczonej. Inaczej wytypowanie wartościowych produktów może okazać się zaiste trudnym zadaniem…


Wielu rzekomych ekspertów w dziedzinie motoryzacji jest zdania, że nie należy w ogóle kupować używanych opon. Tłumaczą oni swoje poglądy faktem, iż różnica w cenie między fabrycznie nowymi oponami a wysokojakościowymi produktami używanymi jest relatywnie nieduża, zaś w kwestii bezpieczeństwa użytkowania samochodu zdecydowanie lepiej wypadają opony fabrycznie nowe. W większości wspomniani eksperci związani są jednakże z wielkimi koncernami produkującymi opony, dlatego też w mojej autorskiej ocenie ich obiektywizm jest nieco wątpliwy. Kierowcy, nie tylko w naszym kraju, w dużej części chwalą sobie bowiem oszczędności, jakie można poczynić na zakupie używanych opon, a także o ile zaopatrują się w nie u sprawdzonych sprzedawców, dostają wartościowy i w pełni nadający się do eksploatacji towar.

tanie opony

Przed podjęciem decyzji o dokonaniu zakupu używanych opon należy zwrócić uwagę na kilka istotnych czynników. Dość powszechnym błędem popełnianym przez kierowców jest sprawdzenie wyłącznie jakości bieżnika. Zresztą wielu sprzedawców opon „z szarej strefy”, których siedzibą jest własny, prywatny garaż, wprowadza swych klientów w błąd, twierdząc, że jeżeli bieżnik jest równy i regularny, opona spełni wszelkie ich oczekiwania. Często dają oni na oferowane przez siebie produkty naprawdę niską cenę, lecz należy pamiętać o tym, że rzadko kiedy kryje się za nią wysoka jakość i niezawodność. Dlatego też warto kupować używane opony w renomowanych warsztatach wulkanizacyjnych lub sklepach z częściami motoryzacyjnymi, gdzie można liczyć na fachową poradę.

Warto przy zakupie używanych opon zdecydować się na sprawunek wyrobów należących do jednego kompletu. Jeżeli zajdzie bowiem konieczność wykonania gwałtownego manewru, na przykład ostrego skrętu, lub nagłego hamowania, opony o równym stopniu zużycia sprawiają, że auto prowadzi się w sposób bardziej „opanowany”. Przepisy wprawdzie nie zabraniają stosowania różnego pod względem zużycia bieżnika rodzaju opon, niemniej jednak należy pamiętać o tym, że założenie opon z tego samego zestawu zwiększa nasze bezpieczeństwo w razie wystąpienia nieoczekiwanych zdarzeń na drodze. Ponadto wypadałoby mieć na uwadze fakt, iż zgodnie z polskim prawem wysokość bieżnika w oponach nie może być niższa niż 1,6 mm. Specjaliści jednakże zalecają kupować opony o wysokości bieżnika nie mniejszej niż 3 mm, albowiem według nich dopiero tego typu produkty zapewniają skuteczną przyczepność (jeżeli chodzi o opony zimowe, przytoczona wartość powinna wynosić 4 mm).

opony tanio

Istotna dla funkcjonalności opony jest bez wątpienia również jej struktura wewnętrzna. Niestety, aby zweryfikować stan wspomnianej struktury, potrzebna jest fachowa wiedza i odpowiedni sprzęt. Z tego właśnie powodu warto kupować używane opony w takich punktach sprzedaży, które na życzenie klienta mogą sprawdzić dane opony pod kątem występowania ewentualnych wad w jej budowie wewnętrznej. Nawet jeżeli dana opona na pierwszy rzut oka wygląda na w pełni funkcjonalną, z powodu zaburzonej struktury zewnętrznej może w czasie jazdy eksplodować, a wówczas możemy mieć nie lada kłopot z opanowaniem pojazdu i uniknięciem poważnego wypadku.

W ramach weryfikacji jakości używanych opon nie zaszkodzi poprosić sprzedawcę o ich napompowanie i założenie na felgę. Pozwoli nam to uniknąć rozczarowania po zakupie, kiedy okaże się, że na nabytych przez nas oponach znajdują się niepokojące wybrzuszenia, swym kształtem przypominające nieco bąble. Użytkowanie takich opon nie jest bezpieczne, albowiem świadczy o wyząbkowaniu bieżnika, co nie sprzyja optymalnej przyczepności podczas jazdy. Istnieje co prawda możliwość bieżnikowania używanych opon, a więc ich swoistej regeneracji, niemniej jednak przytoczona metoda dotyczy raczej samochodów użytkowych, które poruszają się po drogach z mniejszą prędkością od osobówek. Wynika to z faktu, że opony po bieżnikowaniu nie są optymalnie wyważone i prowadzą do szybszego zużywania się pozostałych podzespołów samochodu.

tanie opony

Na zakończenie pragnę dodać, iż opony nie powinny być eksploatowane przez okres dłuższy niż sześć lat. Po tym czasie praktycznie nie można bowiem już mówić o produktach nadających się do bezpiecznej jazdy.


Przedrukowano z artelis.pl

wtorek, 19 marca 2013

Bezpieczeństwo i wygoda jazdy dzieci w aucie

Myślisz o bezpieczeństwie swoich maluchów w trakcie przejażdżki autem? Jako dbający rodzic musisz. By zapewnić dzieciom tą ochronę, należy sprawić wszystkie rzeczy, aby własne maluchy były chronione. Poza tym twoje maluchy muszą także komfortowo podróżować. W tym materiale postaram się przedstawić, w jaki sposób tego dokonać.


Pragniemy, aby foteliki, które zakupimy, były z pierwszej półki oraz by koszt nie był wysoki. Na rynku jest mnóstwo tego typu produktów, a ich cena zależy przeważnie od parametrów technicznych. Będąc w sklepie, znajdziemy mnóstwo szukanych przez nas foteli. Koszt startuje od 200 zł, a zamyka się na 1900 zł. Skąd taka różnica? Powodów jest dużo.

Po pierwsze wartość uzależniona jest od wieku dzieciaka. Są 3 rodzaje: 0-12 kg, 10-19 kg i 14-35 kg. Najmniejsze przeznaczone są dla niemowląt. Ten rodzaj twardo podtrzymuje głowę naszej pociechy. Ponadto te foteliki cechują się tym, że montuje się je odwrotnie do kierunku jazdy. Drugi model przeznaczony jest dla dzieciaków starszych. Jazda w tego rodzaju foteliku jest normalna. Dzieci są przymocowane przy pomocy pasów przy fotelu. Zazwyczaj jest ich 4. Najstarsze maluchy są mocowane przy pomocy pasów zainstalowanych w samochodzie. Dodatkowo cena fotelika zależy od doświadczenia fabryki oraz staranności wykonania. Możemy kupić foteliki słowackie, hiszpańskie, albo angielskie – te z reguły są wysokiej jakości. Są na rynku także fotele importowane z regionów Azji, np. Tajwanu czy Tajlandii. Bywają często twarde i potrafią urwać się pasy. Musimy się zastanowić, czy warto to kupować. Trzeba również wiedzieć o tym, żeby każde z siedzeń posiadało certyfikat. Twoje maluchy muszą być bezpieczne! Jak taki fotel znaleźć? Najprostrzym rozwiązaniem jest przeglądarka Google. Gdy wpiszemy np. "fotele samochodowe", pojawi się nam mnóstwo portali, gdzie będzie co wybrać. Alternatywnie można iść do supermarketu, ale w tym miejscu różnica w cenie jest duża w zestawieniu z siecią.

Jeśli tak mocno troszczysz się o ochronę Twojego malucha, dlaczego nie zatroszczysz się także o jego komfort podczas przejażdżek autem? Czy podczas słonecznych weekendów nie zdarzyło Ci się słuchać kwękania na rażące promienie słoneczne? Czy małe dzieci nie jęczą albo nie mogą usnąć ze względu na dostające się przez szyby promienie? Zatroszcz się także o komfort własnego dziecka i oklej szyby w swoim aucie. Powiadasz, że to wyrzucenie pieniędzy w błoto? Absolutnie nie. To pewność ulepszenia luksusu jazdy a także zadowolenie z podróżowania nawet w bardzo słoneczne tygodnie. Słoneczko nie będzie razić twoich dzieciaków w pogodne dni. Dodatkowo klimatyzacja będzie działać znacznie lepiej, a środek pojazdu nie będzie się szybko ogrzewać. Jak to zrobić? Odszukać zakład, który to wykona, jest prosto. Trzeba posłużyć się  przeglądarką Google, wklepując np.: "przyciemnianie szyb Rzeszów". To będzie dobra metoda. Ukażą się zakłady z Twojego miasta. Podjedźmy tam i zafundujmy dzieciakom luksus przejażdżek autem.


Przedrukowano z artelis.pl

Jak jeździć oszczędnie?

Nie masz wpływu na cenę paliwa, ale masz wpływ na to, ile paliwa zużyje Twój samochód.
Poznaj sposoby na dodatkowe pieniądze w Twojej kieszeni dzięki odpowiedniemu stylowi jazdy oraz podstawowej wiedzy o tym, jak działa samochód.


Czy warto się dowiedzieć, na czym polega ekonomiczna jazda?

Oszczędna jazda – jak na niej zyskujesz?
Jeśli Twój samochód zużywa codziennie 8 l na przejechanie 100 km, to obniżenie zużycia paliwa tylko o jeden (1) litr pozwoli w skali miesiąca (przy tym założeniu) przejechać za tę samą kwotę prawie 400 kilometrów więcej.

Ecodriving
Możesz kupować zdrowe produkty, wymuszając na producentach, aby nie truli swoich konsumentów. Możesz głosować na ludzi, którzy nie chcą mordować. Możesz kupować auta, które trują mniej, bo zużywają mniej paliwa.
Co 3 sekundy na świecie ginie 1 gatunek jakiegoś żywego organizmu. Szanse na ich odtworzenie są małe, by nie powiedzieć -- znikome. Nigdy już nie zobaczysz tura, o mały włos żubr też byłby tylko zabytkiem przyrody. Zużywając mniej paliwa, wymuszasz na światowych koncernach dynamizację prac nad nowymi technologiami, płacisz mniej i jeździsz bezpieczniej, dłużej, dalej oraz mniej zatruwasz siebie i swoje dzieci.

Litr paliwa i jego wartość za 38 lat
Z szacunków WHO wynika, że w Europie na choroby wywołane skażeniem powietrza przez ruch samochodowy umiera rocznie co najmniej 80 000 ludzi. Ciągle ogranicza się emisję spalin. Postęp w tej dziedzinie jest ogromny. Samochody z początku XXI wieku mają aż 500 razy czystsze spaliny niż samochody z lat 50. i 20 razy czystsze niż auta sprzed 25 lat. Ale to wciąż za mało. Dziś na drogach świata porusza się około 850 milionów pojazdów, w ogromnej większości napędzanych przez silniki spalinowe. Przewiduje się, że około 2050 roku ich liczba wzrośnie do 2,9 miliarda! Tymczasem za najdalej 45 lat złoża energii pochodzącej z kopalń – ropy naftowej i gazu naturalnego – zaczną się wyczerpywać.

Ile konkretnie pieniędzy można zaoszczędzić?

SYMULACJA 1: Załóżmy, że nie jeździmy dużo i tankujemy 2x w miesiącu, dla uproszczenia powiedzmy za 600 zł. Czy jeśli stosując proste zasady ekonomicznej jazdy, mając wiedzę na temat kwestii związanych ze stanem technicznym naszego pojazdu (nawet taki element jak odpowiednio napompowane opony ma znaczenie) i wiedząc, jaki to ma wpływ na zużycie benzyny, bylibyśmy w stanie zaoszczędzić zaledwie 10%, czyli 60 zł miesięcznie – to jest dużo czy mało?

Wiele osób pewnie pomyśli sobie, że to niewielka kwota, która nie ma większego znaczenia. Niektórzy pewnie pomyślą, że lepiej czasem przycisnąć pedał gazu, poczuć wiatr we włosach, niż oszczędzać takie niewielkie kwoty. Ale są też ludzie, którzy myślą inaczej. Zastanawiają się "co mógłbym zrobić z taką dodatkową kwotą pieniędzy?". Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że jest to kwota "dodatkowa", kwota, której, gdybyśmy nie zaczęli jeździć oszczędniej, w ogóle byśmy nie mieli.

Ma to olbrzymie znaczenie pod warunkiem, że tej kwoty nie przejemy. Bo wówczas faktycznie jest to 60 zł, które nie ma praktycznie żadnego znaczenia, jeśli za te pieniądze pójdziemy sobie parę razy do kina czy na obiad do restauracji. Niestety, większość osób by tak zrobiła. Ale są też tacy, którzy pomyśleliby tak:

60 zł miesięcznie, to 720 zł rocznie, to 7200 zł po 10 latach. Nadal niewiele, nie?

A co, gdyby zacząć pomnażać te symboliczne (na początku) pieniądze?

Aktualnie najlepsze lokaty dają około 5% (po odjęciu podatku Belki).

Zakładając systematyczne podejście do tematu, co można osiągnąć przy takim oprocentowaniu, inwestując co miesiąc regularnie 60 zł?

12 miesięcy (1 rok): 736,73 zł (16,73 zł zysku) - wow, ale majątek, ktoś może sobie pomyśleć.

60 miesięcy (5 lat): 4080,36 zł (480,36 zł zysku) - szału nie ma, ale już jakieś pieniądze widać.

120 miesięcy (10 lat): 9316,94 zł (2116,94 zł zysku) - kwota zaczyna robić już jakieś wrażenie.

240 miesięcy (20 lat): 24662,02 zł (10262,02 zł zysku) - kto by pogardził taką kwotą?

480 miesięcy (40 lat): 91561,21 zł (62761,21 zł zysku) - wartość nowego samochodu.

Dla jednych te liczby nie będą miały znaczenia, a okres oczekiwania na jakieś sensowne pieniądze jest zbyt długi. Inni jednak zauważą fakt, że to wszystko są pieniądze, które możemy mieć, nie wydając żadnej dodatkowej złotówki. Dostępne tylko dlatego, że nauczymy się oszczędniej jeździć i systematycznie oszczędzać, i lokować te pieniądze. Pieniądze, których byśmy w ogóle nie mieli, gdybyśmy nie zainteresowali się tym tematem.

Fakt, że 40 lat to bardzo długi okres. Ale czy lepiej jest mieć po 40 latach 62761,21 zł, czy ich nie mieć?

To oczywiście tylko symulacja. Pokazująca, jak rozumują niektórzy ludzie, a jak zarządzają pieniędzmi inni.

SYMULACJA 2: Każdy wie, że są możliwości inwestowania pieniędzy bezpiecznie na wyższy procent. A co, gdyby pieniądze dawały 12% zwrotu z inwestycji?

12 miesięcy (1 rok): 760,95 zł

60 miesięcy (5 lat): 4 900,18 zł

120 miesięcy (10 lat): 13 802,32 zł

240 miesięcy (20 lat): 59 355,32 zł

480 miesięcy (40 lat): 705 886,35 zł (przez 40 lat kapitał wpłacony to 480x60 zł = 28800 zł. Czyli ZYSK wyniósłby skromne 677 086,35 zł po 40 latach. Tylko dlatego, że w pewnym momencie swojego życia ktoś zaczął oszczędzać 10% na benzynie i inwestował te pieniądze.

SYMULACJA 3: A co, jeśli ktoś jeździ 2x tyle, bo taką ma pracę? Wydaje 1200 zł na benzynę i mógłby zaoszczędzić aż 120 zł miesięcznie?

12 miesięcy (1 rok): 1 521,90 zł

60 miesięcy (5 lat): 9 800,36 zł

120 miesięcy (10 lat): 27 604,64 zł

240 miesięcy (20 lat): 118 710,64 zł

480 miesięcy (40 lat): 1 411 772,70 zł (kapitał wpłacony 480x120 zł = 57600 zł. ZYSK wyniósłby 1 354 172,70 zł

Oczywiście jest to mocne uproszczenie. Nie uwzględnia ono inflacji i innych rzeczy. Ale chodzi tutaj o pewną ideę i sposób myślenia. O podejście do oszczędzania i inwestowania. Bo nie chodzi tylko o to, aby jeździć oszczędniej, ale o to co się z tym dalej zrobi. Warto spojrzeć na temat znacznie szerzej. Każdy w swoim budżecie może znaleźć na 100% kilkadziesiąt złotych miesięcznie, które mógłby zaoszczędzić, nie wydając na niepotrzebne rzeczy. Efekty, jakie z tego mogą być, są często niewyobrażalne.


Przedrukowano z artelis.pl

sobota, 16 marca 2013

Młody kierowco: o czym musisz pamiętać, zanim wyjedziesz na ulicę?

Młodzieńczy entuzjazm to wspaniała rzecz... Niestety, zanim ruszysz w świat swoim pierwszym autem, musisz pamiętać o kilku istotnych rzeczach. Istotnych i - zapewne - bardzo kosztownych. Ale to dobrze, jeśli wydatki cię nie przerażają, bo możesz w bardzo prosty sposób znacząco je ograniczyć.


Etap pierwszy: kurs prawa jazdy i egzamin.

Nie zawsze najtańsza szkoła jazdy jest wyborem najlepszym. Dolicz sobie, ile kosztować Cię będzie tani kurs + kolejne jazdy doszkalające + kolejne egzaminy... Dlatego przed wyborem kursu sprawdź, która szkoła ma najwyższą zdawalność. Wiele Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD-ów) publikuje takie zestawienia. A jeśli nie – zawsze możesz popytać wśród znajomych albo poszukać informacji na forach. Tylko uważaj! Uzyskasz jedynie subiektywną ocenę, którą potraktować powinieneś z przymrużeniem oka.

A na samym egzaminie pamiętaj: nie stresuj się (łatwo powiedzieć... podobno egzamin na prawo jazdy jest bardziej stresujący od matury). Możesz w trakcie jazdy rozmawiać z egzaminatorem – to też człowiek, a rozmowa pomaga się rozluźnić. No i oczywiście nie zapominaj o znakach drogowych:)mody_kierowca

Etap drugi: pierwsze auto.

Trzeba powściągnąć chęci posiadania sportowego, szybkiego auta i kupno pierwszego samochodu dobrze przemyśleć. Najlepszy samochód dla początkującego kierowcy powinien spełniać następujące warunki:

- musi być tani;

- powinien mieć niewielką pojemność silnika;

- nie może być wyeksploatowany. Przy odrobinie szczęścia można trafić na trzynasto- czternastoletnie auto w dobrym stanie technicznym, który zagwarantuje jeszcze kilka lat sprawnej jazdy.

Wybierając samochód, pamiętaj, aby:

- wspomóc się opinią jakiegoś doświadczonego kierowcy – na przykład taty;

- uprzeć się koniecznie na jazdę próbną – aby po sfinalizowaniu transakcji nie czekała cię przykra niespodzianka.

Etap trzeci: zawarcie ubezpieczenia.

Dużo mówi się o tym, że umiejętności młodych kierowców są niedoceniane przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Nie wnikamy oczywiście: słusznie czy niesłusznie. Stwierdzamy natomiast, że tanie OC dla młodego kierowcy faktycznie istnieje, potrzeba jedynie trochę wysiłku, aby na tym ubezpieczeniu zaoszczędzić. Oto tylko część z nich:

- wybór samochodu pod ubezpieczenie – dlatego tak ważne jest, aby auto nie było nadmiernie wyeksploatowane i żeby miało niewielką pojemność silnika;

- zawarcie umowy współwłaścicielstwa z kierowcą, który ma maksimum zniżek – zniosą one wtedy zwyżki za wiek;

- skorzystanie z okresowych akcji marketingowych, które znoszą na jakiś czas zwyżki za wiek.


Przedrukowano z artelis.pl